W przypadku włosów Karoliny nie nastawiajcie się proszę na jakąś spektakularną metamorfozę, ponieważ nazwałabym ten post po prostu pielęgnacją włosów niskoporowatych. Zarówno Właścicielka jak i same włosy były po prostu piękne już w chwili, kiedy Karolina przekroczyła próg. Miałam podobny dylemat jak w przypadku Pielęgnacji Włosów Agusi (KLIK), gdy po prostu nie wierzę, że włosy mogą wyglądać jeszcze lepiej a mogą!


Kiedy robiłam końcowe zdjęcia Karolinie, czułam się jakbym widziała swoje włosy ; ) Cieszę się, że mogłyśmy się spotkać, ponieważ niesamowicie miło spędziłam czas (trafiają mi się same przemiłe Dziewczyny <3) i mogłam tym samym sprawdzić, czy pielęgnacja, którą zwykle stosuję na 'większe wyjścia' działa nie tylko na moje włosy.

Z czym napisała do mnie Karolina?


'...staram się uczyć o moich włosach, ale czuję, że robię coś nie tak. Przebyły długą drogę, od usilnego rozjaśniania ich do momentu, gdy ciągnęły się jak guma, do hennowania na rudo aż do czerni. Odrost farbuje farbą chemiczną, natomiast raz na 2-3 miesiące całość traktuje henną z indygo. Włosy się błyszczą, ale miewają momenty, kiedy plączą się i schną na wiór. Nie wiem już jaką pielęgnację im dobrać, mają dni gdy są typowo niskoporowate, a następnego zachowują się jak średnioporowate. Są oklapnięte od skalpu do mniej więcej długości ramion. Końce często mam spuszone lub po prostu poplątane.'

Włosy w dniu spotkania wyglądały naprawdę świetnie, dodatkowo ich kolor był naprawdę niebanalny i w każdym świetle wyglądał inaczej (jak tu nie kochać ziół?) - raz była to granatowa czerń, raz (w drugim pomieszczeniu) kolor wyglądał jak fioletowa czerń. Naprawdę zachwycający. Mam nadzieję, że przypadek Karoliny będzie dla Was motywacją i porządnym kopem do pielęgnacji włosów, ponieważ pięknie je wyprowadziła!
Podczas rozmowy z Karoliną wyszło, że nie trzyma jej się na włosach skręt (poza takim naprawdę mocnym, który później się, co prawda, luzuje, ale wciąż jest). Nasza Bohaterka stwierdziła, że cieszyłaby się jakby po 10 minutach nie były proste, więc zaakceptowałam wyzwanie ;d Pomyślałam, że jeśli wybiorę pielęgnację bardziej proteinową dodatkowo zyskamy objętość i jeszcze piękniejszy blask.
Dodatkowo tak jak wspomniałam wyżej, pielęgnacja, którą wybrałam wygląda dokładnie tak samo w chwili, kiedy chcę by moje włosy wyglądały naprawdę świetnie (zazwyczaj kiedy gdzieś wychodzę).

Włosy przed (pierwsze zdjęcie) i po rozczesaniu (drugie zdjęcie):

pielęgnacja włosów niskoporowatych
jak dbać o włosy


Przebieg pielęgnacji


Olejowanie
:

Tradycyjnie już zaczynamy od olejowania włosów (na włosy suche). Wybór padł na Nowość, którą mogłyście znaleźć w styczniowym pudełku, którą dla Was wyszperałam : ) Mianowicie - olejek do włosów Dolina Czeremchy z lanoliną (między innymi). Lanolina w połączeniu z olejami pięknie nawilża i wygładza, a ja mam dodatkowo wrażenie, że po tym olejku moje włosy błyszczą się jeszcze mocniej. Dodatkowo w chwili, kiedy rozcierałam olejek w dłoniach i chciałam nakładać na włosy Karolina zwróciła uwagę na jego zapach - przepięknie pachnie grejpfrutem! Jest to niesamowicie pobudzający i odświeżający aromat, który niezmiernie mi się spodobał.

olejowanie włosów
jak olejować włosy
kosmetyki Dolina Czeremchy
blog o włosach
jak dbać o włosy

Włosy podczas aplikacji olejku były przeczesywane szczotką wiosłową przez około 30 minut - wybór zawsze pada na nią, ale często pytacie, więc wolę powtórzyć.
Następnie przeszłam do kuchni by wykonać mieszankę DIY. Jak możecie się domyślić, jedyną z moich ulubionych mieszanek mocno proteinowych DIY jest laminowanie żelatyną. Dokładnie na to samo zdecydowałam się w przypadku włosów Agnieszki KLIK z uwagi na fakt, że włosy Dziewczyn są naprawdę zdrowe, więc wiem, że zawsze będzie to strzał w dziesiątkę względem nabłyszczenia i podbicia sypkości, objętości włosa. Na taki sposób nakładania mieszanki z żelatyną (na naolejowane włosy) 'wpadłam' już dobre parę lat temu, kiedy moje włosy były jeszcze średnioporowate. Nie odważyłabym się nakładać żelatyny na bardzo (!) zniszczone włosy, mimo, że jest nakładana w bardzo przystępny sposób.

blog o włosach
blog o włosach
blog o włosach
blog o włosach

Mieszankę oleju do miodowania NaturalMe pomieszałam z półtorej łyżki uprzednio rozpuszczonej żelatyny oraz pokaźnej łyżki miodu. Polecam nakładać mieszankę od razu po rozmieszaniu. Z Karoliną za dobrze mi się rozmawiało i nieco się zagadałam - zaczęła się już robić galaretka miejscami ;d
Dałam jednak radę - po nałożeniu włosy poszły pod folię i czepek na około 30 minut.

Mycie:

Postawiłam na kolejną Nowość (ponownie ze styczniowego Pudełka) mianowicie Szampon Equilibra do pierwszego mycia, który zmyje ten ciężki kaliber z włosów. Najpierw dokładnie spłukałam włosy cieplejszą (ale nie gorącą wodą) przed nałożeniem szamponu.


Testowałam go już kilka razy i moje, niskoporowate włosy, są po nim mięciutkie oraz dobrze oczyszczone, więc pomyślałam, że na włosach Karoliny również się sprawdzi i... nie pomyliłam się. Karolina aż zapytała co to za szampon, więc to nie tylko moje wrażenie. Drugie mycie to wzmacniający i delikatniejszy już szampon w kostce Manufaktura Naturalis. 


Odnoszę wrażenie, że włosy Karoliny reagują podobnie do moich, więc idąc za ciosem przyszła kolej na maskę do włosów - ostatnio chyba absolutny hit, który znalazł się w Zimowym Pudełku.

Maska oraz balsam po umyciu
:

Mowa o masce Rewitalizującej MaterNatura KLIK. Maskę wmasowywałam przez chwilę we włosy. Genialnie nawilża i wygładza - pokażę Wam również jak sprawdziła się na włosach Justyny, która także odwiedziła mnie niedawno - jej włosy są gęste i grube z natury (zazdrość!: )), ale potrzebowały nawilżenia i maska dała sobie świetnie radę.


Po zmyciu maski przyszła kolej na kolejną proteinową bombę, którą moje włosy uwielbiają. Sprawdzi się na niskoporowatych potrzebujących by tchnąć w niej więcej życia : ) Koniecznie muszę ściągnąć ją do sklepu, ponieważ to mój ulubiony balsam proteinowy. Mowa o balsamie z fitokeratyną Karelia Organica. Balsam również wmasowywałam przez chwilę i po tytułowej chwili spłukałam z włosów nieco już chłodniejszą wodą.

Wygładzanie i ostateczny szlif:

Po rozczesaniu włosów i wysuszeniu w 70% procentach chłodnym nawiewem przyszła kolej na nałożenie serum na długość i końcówki. Wybór padł na mój ulubiony fluid do włosów EcoLab Argan SPA. Łącznie nałożyłam około dwóch niepełnych pompek. Karolina ma problem z lekkim plątaniem włosów a ten produkt świetnie sobie z tą przypadłością radzi.

Przed zakręceniem włosów nałożyłam na nie żel do układania włosów Natura Siberica (Curl Defining). Zawsze stosuję ten żel bądź wersję do utrwalania, kiedy chcę by loczki trzymały się dłużej. Po wyciśnięciu porcji żelu na rękę, rozcieram w dłoniach i aplikuję na włosy. Przez chwilę są 'sklejone' ale zaraz po nałożeniu przeczesuję je szczotką aż 'wyschną' : ) Muszę nakręcić filmik z nakładania żelu pod kręcenie włosów. Karolina stwierdziła, że poczuła, że są minimalnie sztywniejsze niż po samej pielęgnacji, ale ja szczerze mówiąc nawet tego nie poczułam... i tak były boskie! : ) Kiedy włosy zawinięte w koczka (i po aplikacji żelu) są dodatkowo podsuszone suszarką i mają nieco czasu by móc ostygnąć (im dłużej, tym lepiej, ponieważ skręt się utrwala) skręt jest bardziej trwały.

Efekt na włosach prostych po wybranej przeze mnie pielęgnacji:

jak dbać o włosy
jak dbać o włosy
jak dbać o włosy
jak dbać o włosy

Efekty po koczku na skarpetę:

koczek na skarpetę efekty
jak dbać o włosy
jak dbać o włosy

Jestem bardzo zadowolona z efektów, ponieważ włosy niesamowicie piękne. Karolina po wyjściu i dojechaniu do domu wysłała mi zdjęcie, że spiralki dalej się trzymają co niesamowicie mnie ucieszyło.
Mam nadzieję, że pielęgnacja Wam się podoba : )

Na koniec jeszcze parę słów od Karoliny i zdjęcia <3 Dziękuję pięknie ;*
'Moje włosy nigdy nie były zbyt problematyczne, oprócz momentów, gdy chciałam je kręcić. Nigdy nie trzymały ładnie skrętu, z reguły były proste jak druty, gdy tylko było minimalnie wilgotno.
Przez większość mojej przygody z dbaniem o włosy nie robiłam nic specjalnego poza myciem, odżywką i farbowaniem. Późnej jednak przerzuciłam się na hennę, zaczęłam olejować i stosować maski, a włosy po czasie nabrały ciekawych tonów, stały się dużo gładsze, zdrowsze i gęstsze. Zaczęłam też świadomie dobierać składy, zrezygnowałam całkowicie z prostowania i suszenia i tak sobie żyliśmy w zgodzie aż do spotkania z Olą. Często końce puszyły mi się z niewyjaśnionych przyczyn, były splątane i potargane na całości. Myślałam, że skoro są zdrowe to po prostu taki włos. Jednak dzięki Oli zobaczyłam, że to wcale nie jest kwestia włosa, a dalszych eksperymentów z kosmetykami i odpowiedniej ręki fachowca! Po pielęgnacji Oli moje włosy były niesamowicie miękkie, delikatne, sypkie i błyszczały się jak nigdy. Nie sądziłam, że kiedykolwiek znowu będą tak miękkie po bardzo ciężkiej przygodzie z rozjaśnianiem, A JEDNAK! Sama wizyta u Oli była super doświadczeniem, wiele się nauczyłam dzięki jej otwartości, wypiłam pyszną herbatę i spędziłam czas w przemiłej atmosferze (dziękuję Olu!!!) To najlepsze z moich włosowych doświadczeń i każdemu serdecznie polecam spotkać się z Olą, naprawdę warto!
Karolina
'

Brak komentarzy: